Wrzesień na giełdzie – czy naprawdę jest najgorszym miesiącem dla S&P 500?

Wrzesień ma na Wall Street wyjątkowo złą reputację. Gdy kończą się wakacje, niemal co roku wraca temat tzw. efektu września, czyli historycznie słabszego zachowania amerykańskiego rynku akcji właśnie w tym miesiącu.

I nie jest to wyłącznie giełdowy mit.

Historyczne dane pokazują, że wrzesień rzeczywiście należy do najsłabszych miesięcy dla indeksu S&P 500.

Pytanie brzmi jednak:

Czy sama statystyka wystarczy, żeby zakładać spadki?

Moim zdaniem zdecydowanie nie.

Dlaczego wrzesień jest statystycznie słaby?

Nie istnieje jedna przyczyna, która odpowiadałaby za zachowanie rynku każdego roku.

Wrzesień jest przede wszystkim okresem powrotu pełnej aktywności inwestorów po wakacjach. Fundusze ponownie analizują swoją ekspozycję, zarządzający dostosowują portfele, a rynek zaczyna przygotowywać się do ostatniego kwartału roku.

Jednocześnie inwestorzy otrzymują kolejne dane dotyczące inflacji, rynku pracy, gospodarki oraz polityki banków centralnych.

Po spokojniejszych miesiącach wakacyjnych rynek może więc znacznie mocniej reagować na nowe informacje.

Ale tutaj pojawia się bardzo ważne rozróżnienie.

Sezonowość pokazuje nam, co wydarzyło się średnio w przeszłości. Nie mówi nam, co wydarzy się w konkretnym roku.

Czy statystyka września powinna wpływać na decyzje inwestora?

To właśnie w tym miejscu bardzo łatwo popełnić błąd.

Jeżeli przez wiele dekad średnia stopa zwrotu we wrześniu była słabsza niż w innych miesiącach, nie oznacza to, że każdy wrzesień musi zakończyć się spadkiem.

Średnia opisuje dużą liczbę obserwacji.

Nie przewiduje pojedynczego przypadku.

To podobne do strategii, która historycznie działała w 60 procentach przypadków. Nadal oznacza to, że w 40 procentach przypadków mogła się mylić.

Dlatego nie traktuję sezonowości jako samodzielnego sygnału inwestycyjnego.

Może być natomiast jednym z elementów większej układanki.

Statystyka jako cegiełka, a nie fundament decyzji

W inwestowaniu zdecydowanie bardziej interesuje mnie sytuacja, w której kilka niezależnych elementów zaczyna wskazywać w podobnym kierunku.

Wyobraźmy sobie, że wchodzimy w historycznie słabszy miesiąc, a jednocześnie:

  • wyceny spółek są bardzo wysokie,
  • rentowności obligacji rosną,
  • dane gospodarcze zaczynają się pogarszać,
  • wyniki przedsiębiorstw rozczarowują,
  • sentyment inwestorów jest bardzo optymistyczny.

Wtedy sezonowość staje się kolejnym argumentem, który warto brać pod uwagę.

Jeżeli natomiast fundamenty gospodarki pozostają mocne, zyski przedsiębiorstw rosną, a wyceny są rozsądne, sama kartka w kalendarzu nie jest dla mnie wystarczającym powodem do sprzedaży akcji.

Dlaczego rentowności obligacji są ważne dla rynku akcji?

Jednym z elementów, które warto obserwować, jest rynek długu.

Jeżeli inwestor może otrzymać atrakcyjną rentowność z obligacji skarbowych, musi mieć odpowiedni powód, żeby podejmować większe ryzyko na rynku akcji.

Rosnące rentowności wpływają również na wycenę przedsiębiorstw.

W dużym uproszczeniu:

im wyższa stopa dyskontowa, tym niższa dzisiejsza wartość przyszłych przepływów pieniężnych spółki.

Dlatego najbardziej wrażliwe mogą być firmy, których wyceny opierają się na bardzo wysokich oczekiwaniach dotyczących przyszłych zysków.

Nie oznacza to, że takie spółki muszą automatycznie spadać.

Oznacza jednak, że przy wysokich wycenach margines błędu staje się znacznie mniejszy.

Czy należy sprzedać akcje przed wrześniem?

To jedna z najprostszych pułapek.

Schemat wygląda następująco:

„Wrzesień jest statystycznie słaby, więc sprzedam akcje pod koniec sierpnia i odkupię je po spadku”.

Problem polega na tym, że trzeba wtedy podjąć dwie poprawne decyzje.

Najpierw trzeba wybrać dobry moment sprzedaży.

Później trzeba jeszcze prawidłowo określić moment powrotu na rynek.

Jeżeli rynek zamiast spaść wzrośnie, inwestor może zostać poza rynkiem, a później odkupywać akcje drożej.

Dlatego znacznie bardziej interesuje mnie przygotowanie się na różne scenariusze niż próba dokładnego przewidywania zachowania indeksu w konkretnym miesiącu.

Od 3000 zł do miliona – praktyczny i edukacyjny program inwestowania

(18 opinii klienta)
999,00 

dostęp bezterminowy

✔ natychmiastowy dostęp po zakupie
✔ oglądasz w swoim tempie
✔ dostęp z komputera i telefonu

Co warto obserwować we wrześniu?

Zamiast skupiać się wyłącznie na kalendarzu, zwracam uwagę przede wszystkim na kilka obszarów.

Rynek pracy

Kondycja rynku pracy pokazuje, czy gospodarka pozostaje silna, czy zaczyna wyraźnie zwalniać.

Ma to również znaczenie dla przyszłych decyzji Rezerwy Federalnej.

Inflacja

Wyższa inflacja może ograniczać przestrzeń do obniżek stóp procentowych.

Niższa inflacja daje bankowi centralnemu większą swobodę.

Rentowności obligacji

Rosnące rentowności mogą zwiększać presję na wysoko wyceniane aktywa.

Spadające rentowności często działają w przeciwnym kierunku.

Wyniki spółek

W długim terminie jednym z najważniejszych elementów pozostaje zdolność przedsiębiorstw do generowania zysków i przepływów pieniężnych.

Rynek może przez pewien czas odrywać się od fundamentów.

Ale nie może ignorować ich bez końca.

Największy błąd: próba przewidzenia każdego ruchu rynku

Wielu inwestorów próbuje cały czas odpowiedzieć na pytanie:

Czy jutro rynek wzrośnie czy spadnie?

Moim zdaniem znacznie ważniejsze są inne pytania.

Co zrobię, jeśli rynek spadnie o 5 procent?

Co zrobię przy spadku o 10 procent?

Czy mam spółki, które chciałbym kupić taniej?

Czy posiadam odpowiednią ilość gotówki?

Czy mój portfel nie jest zbyt mocno skoncentrowany w jednym sektorze?

Czy nadal rozumiem, dlaczego posiadam każdą ze swoich pozycji?

Na te pytania można odpowiedzieć przed pojawieniem się większej zmienności.

I właśnie wtedy sezonowość zaczyna być naprawdę użyteczna.

Nie jako przepowiednia.

Jako element przygotowania.

Jak wykorzystuję sezonowość?

Traktuję ją jako dodatkową informację.

Jeżeli wiem, że wchodzimy w historycznie trudniejszy okres, zwracam większą uwagę na ryzyko, wyceny oraz strukturę portfela.

Nie sprzedaję jednak dobrego biznesu tylko dlatego, że zmienił się miesiąc w kalendarzu.

Jeżeli fundamenty spółki pozostają mocne, przewaga konkurencyjna się nie zmieniła, zadłużenie jest pod kontrolą, a biznes rozwija się zgodnie z moją tezą inwestycyjną, sam fakt nadejścia września nie jest dla mnie powodem do działania.

To ogromna różnica pomiędzy:

reagowaniem na rynek

a

posiadaniem wcześniej przygotowanego procesu.

Podsumowanie

Wrzesień rzeczywiście ma historycznie słabą reputację na Wall Street.

Nie oznacza to jednak, że inwestor powinien każdego roku sprzedawać akcje pod koniec sierpnia.

Sezonowość może być wartościowym elementem analizy, ale nie powinna być samodzielną podstawą decyzji inwestycyjnej.

Znacznie ważniejsze są:

fundamenty spółek, wyceny, sytuacja gospodarcza, rentowności obligacji, polityka banków centralnych oraz zarządzanie ryzykiem.

Nie wiem, czy S&P 500 zakończy wrzesień wyżej czy niżej.

I nie muszę tego wiedzieć.

Znacznie ważniejsze jest posiadanie procesu, scenariusza oraz zasad zarządzania kapitałem, które pozwalają podejmować racjonalne decyzje niezależnie od tego, co zrobi rynek w najbliższych tygodniach.

Materiał ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.

Wrzesień na giełdzie – czy naprawdę jest najgorszym miesiącem dla S&P 500?

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry