Kulisy rynku – książka o inwestowaniu, której nie napisałem po to, żeby przewidywać przyszłość

Na rynku finansowym bardzo łatwo znaleźć ludzi, którzy próbują odpowiedzieć na jedno pytanie: co wydarzy się dalej? Czy giełda wzrośnie, czy spadnie? Czy konkretna spółka będzie za rok droższa? Czy właśnie rozpoczyna się hossa, czy może za chwilę przyjdzie krach?

Po ponad 20 latach spędzonych na rynku coraz mniej interesuje mnie jednak samo przewidywanie przyszłości. Znacznie bardziej interesuje mnie to, jak podejmować rozsądne decyzje wtedy, kiedy przyszłości po prostu nie znamy.

Właśnie z tej myśli powstała książka „Kulisy rynku. Kto kupuje, kto panikuje i kto zarabia”.

To nie jest książka o magicznym wskaźniku, idealnym momencie wejścia ani systemie, który ma zawsze działać. Jest o tym, co dzieje się pod powierzchnią wykresu: o emocjach, presji, oczekiwaniach, błędach, prawdopodobieństwie i zarządzaniu ryzykiem.

Wykres pokazuje wynik, ale nie pokazuje całej historii

Patrząc na wykres spółki, widzimy cenę. Widzimy wzrost, spadek, korektę albo nowe maksimum. Nie widzimy natomiast tego, kto właśnie kupuje, kto realizuje zysk, kto zamyka stratną pozycję i kto zaczyna panikować.

A to właśnie ludzie i instytucje podejmujące decyzje tworzą rynek.

Za każdym ruchem ceny stoją różne motywacje. Fundusz może kupować akcje dlatego, że musi zwiększyć ekspozycję na dany sektor. Inwestor indywidualny może sprzedawać dlatego, że nie wytrzymuje spadku. Ktoś inny może wejść do spółki tylko dlatego, że boi się, że ominie go kolejny ruch.

Dlatego w „Kulisach rynku” staram się patrzeć na giełdę nie tylko przez pryzmat ceny, ale również zachowania uczestników rynku.

To często pozwala lepiej zrozumieć sytuacje, które na pierwszy rzut oka wydają się nielogiczne. Dlaczego spółka spada po dobrych wynikach? Dlaczego rynek rośnie po słabej informacji? Dlaczego czasami niewielki komunikat uruchamia ogromny ruch?

Odpowiedź często znajduje się nie w samej informacji, ale w tym, czego rynek spodziewał się wcześniej.

Dobra decyzja może zakończyć się stratą

Jednym z najważniejszych tematów książki jest myślenie probabilistyczne.

Na giełdzie mamy naturalną tendencję do oceniania decyzji przez pryzmat jej wyniku. Zarobiłem – decyzja była dobra. Straciłem – decyzja była zła.

Tylko że rynek nie działa w tak prosty sposób.

Możesz przeanalizować spółkę, mieć sensowną tezę inwestycyjną, odpowiednią wielkość pozycji i dobrze zarządzać ryzykiem, a mimo to stracić pieniądze. Możesz też kupić zupełnie przypadkową spółkę bez żadnej analizy i zarobić 100%.

Czy to oznacza, że druga decyzja była lepsza?

Niekoniecznie.

W długim terminie inwestor powinien oceniać przede wszystkim jakość procesu, a nie pojedynczy wynik. To jedna z tych lekcji, które wydają się oczywiste dopiero wtedy, gdy człowiek spędzi na rynku odpowiednio dużo czasu.

Rynek nauczył mnie nie ufać własnej pewności

Wiele lat temu znacznie częściej szukałem odpowiedzi. Chciałem wiedzieć, co rynek zrobi za chwilę. Testowałem różne strategie, analizowałem wykresy, instrumenty pochodne i kolejne sposoby uzyskania przewagi.

Im dłużej jednak uczestniczyłem w rynku, tym bardziej zauważałem, że jednym z największych zagrożeń dla inwestora nie jest brak wiedzy.

Jest nim nadmierna pewność.

Kiedy człowiek zaczyna być absolutnie przekonany do jednej wersji wydarzeń, coraz trudniej przyjmuje informacje, które nie pasują do wcześniejszej tezy. Zamiast analizować rzeczywistość, zaczyna jej udowadniać, że to ona się myli.

Dlatego dziś wolę myśleć scenariuszami.

Jeśli wydarzy się A – zrobię jedno. Jeśli wydarzy się B – zrobię coś innego. A jeżeli moje podstawowe założenie okaże się błędne, powinienem wiedzieć o tym wcześniej, zanim strata stanie się problemem dla całego portfela.

Psychologia inwestowania to nie tylko strach i chciwość

Psychologia giełdy często sprowadzana jest do dwóch słów: strach i chciwość. W rzeczywistości problem jest znacznie bardziej skomplikowany.

Inwestor może cierpieć z powodu straty, ale równie silna może być presja związana z tym, że rynek rośnie bez niego. Może trzymać słabą pozycję tylko dlatego, że sprzedaż oznaczałaby przyznanie się do błędu. Może kupować spółkę, której wcześniej nie chciał, ponieważ przez kilka tygodni obserwował jej wzrost.

Do tego dochodzą błędy poznawcze, selektywne poszukiwanie informacji i przywiązywanie się do własnych prognoz.

Dlatego „Kulisy rynku” są również książką o człowieku stojącym przed ekranem. O tym, co dzieje się w jego głowie, kiedy pojawia się strata, zysk, euforia albo panika.

Zarządzanie ryzykiem – mniej efektowne, ale ważniejsze

Duże zyski dobrze wyglądają na miniaturach filmów i w mediach społecznościowych. Zarządzanie ryzykiem jest znacznie mniej widowiskowe.

A jednak to właśnie ono często decyduje o tym, czy inwestor pozostanie na rynku przez 20 lat, czy zakończy swoją przygodę po jednej zbyt dużej pozycji.

W książce dużo miejsca poświęcam temu, co dzieje się wtedy, kiedy inwestycja nie rozwija się zgodnie z założeniami. Jak patrzeć na wielkość pozycji? Kiedy zaakceptować, że teza przestała działać? Dlaczego nie każda okazja wymaga działania?

Największym celem nie powinno być przecież to, żeby nigdy nie ponieść straty. To niemożliwe.

Znacznie ważniejsze jest to, żeby pojedyncza zła decyzja nie była w stanie zniszczyć całego portfela.

Ponad 20 lat rynku bez tworzenia legendy

„Kulisy rynku” nie są wyłącznie zbiorem zasad. To także historia mojej własnej drogi inwestycyjnej.

Był intensywny trading, Forex, kontrakty, opcje i wiele godzin spędzanych przed wykresami. Było poszukiwanie metody, która miała dać przewagę. Były dobre decyzje i takie, których dzisiaj już bym nie powtórzył.

Nie chciałem jednak pisać książki, w której autor po latach pokazuje wyłącznie swoje sukcesy i sprawia wrażenie, jakby od początku wiedział, dokąd zmierza.

Rynek tak nie wygląda.

Rozwój inwestora bardzo często polega właśnie na odrzucaniu wcześniejszych przekonań. Na zauważaniu, że coś, czemu poświęciliśmy kilka lat, nie daje nam przewagi. Na zmianie sposobu myślenia.

Moje podejście również ewoluowało. Dzisiaj znacznie większą wagę przykładam do fundamentów przedsiębiorstwa, jakości biznesu, przewagi konkurencyjnej, zarządu, wyceny i ryzyka niż do próby przewidywania każdego krótkoterminowego ruchu ceny.

Książka o inwestowaniu, ale również o budowaniu kapitału

Jednym z tematów „Kulis rynku” jest także procent składany i długoterminowe budowanie kapitału.

Tylko że pojawia się tutaj naturalne pytanie: czy naprawdę trzeba czekać trzydzieści lat?

To właśnie dlatego w książce przechodzę od teorii do praktycznego planowania celu finansowego. Kapitał początkowy, regularne wpłaty, czas i stopa zwrotu można połączyć w konkretny plan.

Z tego samego sposobu myślenia powstał projekt „Od 3000 zł do miliona”.

To nie jest portfel stworzony po fakcie. To publicznie dokumentowana droga, na której pokazuję rzeczywiste decyzje, transakcje, sukcesy, okresy bezczynności i błędy.

Książka tłumaczy sposób myślenia stojący za wieloma z tych decyzji, a projekt pokazuje, jak wygląda on w praktyce.

Dla kogo są „Kulisy rynku”?

Książkę napisałem zarówno dla osób rozpoczynających inwestowanie, jak i tych, które mają już za sobą pierwsze lata na giełdzie.

Początkujący mogą dzięki niej wcześniej zetknąć się z problemami, które bardzo często pojawiają się dopiero po pierwszych większych stratach. Bardziej doświadczeni inwestorzy znajdą natomiast sporo tematów związanych z ryzykiem, oczekiwaniami rynku, prawdopodobieństwem i psychologią podejmowania decyzji.

To nie jest podręcznik zawierający instrukcję „kup tutaj, sprzedaj tutaj”. Nie ma w nim obietnicy konkretnej stopy zwrotu ani recepty na szybkie wzbogacenie się.

Jeżeli ktoś szuka właśnie takiej książki, prawdopodobnie się rozczaruje.

Jeżeli natomiast chce lepiej zrozumieć, dlaczego ludzie zachowują się na rynku w określony sposób i jak budować własny proces inwestycyjny, wtedy „Kulisy rynku” mogą być dobrym miejscem do rozpoczęcia tej drogi.

Czego nie znajdziesz w tej książce?

Nie znajdziesz pewnego systemu inwestycyjnego, magicznego wskaźnika ani metody pozwalającej zawsze kupować na dołku i sprzedawać na szczycie.

Nie znajdziesz również zapewnienia, że po przeczytaniu książki każda kolejna inwestycja będzie udana.

Rynek nie daje takich gwarancji.

Można natomiast nauczyć się podejmować decyzje w bardziej uporządkowany sposób. Rozumieć prawdopodobieństwo, ograniczać ryzyko, analizować własne błędy i nie uzależniać całego planu od jednego przewidywania dotyczącego przyszłości.

I właśnie temu poświęcone są „Kulisy rynku”.

Kulisy rynku. Kto kupuje, kto panikuje i kto zarabia

Rynek widziany z zewnątrz jest prosty: ceny rosną albo spadają. Dopiero kiedy człowiek zaczyna inwestować własne pieniądze, odkrywa, ile znajduje się pod powierzchnią.

Emocje. Ryzyko. Presja. Oczekiwania. Prawdopodobieństwo. Błędy. Czas.

Dlatego okładka książki oparta jest na motywie góry lodowej. To, co widzimy na wykresie, jest tylko niewielką częścią całego mechanizmu.

Reszta znajduje się pod powierzchnią.

I właśnie tam próbuję zajrzeć w „Kulisach rynku”.

Książkę można kupić tutaj:

Rafał Wawrzyniuk
„Kulisy rynku. Kto kupuje, kto panikuje i kto zarabia”

Dodaj komentarz

Przewijanie do góry